Hejo, jestem Patrycja :)
Strzelam w Ciebie imieniem, chociaż przez większość swojego
życia funkcjonowałam pod pseudonimem Bunia, który odziedziczyłam po
rodzeństwie, a następnie przerobiłam na użytek nicków do gier online na
Buniakę.
Jestem rocznik 91, zatem wychowałam się na bajkach VHS
(głównie Disney ), Bajkowym Kinie TVNu oraz Dragon Ballu (RTL7!). Nie było
wtedy jeszcze Facebooka i Internetu, dlatego wiem, co to boisko, gra w nogę
(fascynacja pochodząca od jednego brata), wycieczki do lasu (spacery i grzybów
zbieranie, to jest to, to istota mnie! – fascynacja podchodząca od brata nr 2 i
trochę nr 1) i świeże powietrze.
„Nieświeże” także, bo jak już wspomniałam, dwóch starszych
braci miało swój udział w ukształtowaniu mnie, dlatego lubię grać. W gry.
Komputerowe. Konsolowe. Ale na telefonie już nie.
Mam licencjat z dziennikarstwa, bo po liceum brakło mi
pomysłów na coś lepszego, a katowanie się przedmiotami ścisłymi nigdy nie było
moją mocną stroną, nawet jeśli całkiem zacnie przyjmowałam na klatę wyzwania
związane z obliczaniem pola jakiegoś tam graniastosłupa.
Po licencjacie doszłam do wniosku, że ileż można się
wygłupiać i robić, coś, byle robić, dlatego z dalszą edukacją wstrzymuję się do
momentu, aż do niej dojrzeję lub znajdę TĘ JEDNĄ RZECZ, KTÓRA MNIE POCHŁONIE
BEZ RESZTY. Wielkie słowa, dla wielkiej sprawy.
Ole.
W codziennym byciu…
Staram się być szczera i nie przebierać w słowach, często
mając głęboko w poważaniu to, co wolno mówić i jak, a czego nie, dlatego jeśli
coś Cię tutaj zdziwi, to wybacz.
Mam spory dystans zarówno do siebie jak i rzeczy, którymi
się zajmuję, widzę, czytam, oglądam, a co za tym idzie większość treści, które
zamieszczam i będę zamieszczać, polecam przyjąć na luzie i nie spinać z ich
powodu.
Uczę się ciągle żyć po swojemu, nie iść na kompromisy w
kwestiach własnej wygody i szczęścia.
No i przede wszystkim kocham koty. Nawet moja praca
licencjacka kręciła się wokół nich. Każdy ma jakieś dziwactwa ;)
Po cóż ten blog?
Często biorę udział w konkursach o kociej tematyce, a
głównie tych, które zahaczają o fotografię (Luuuuuuuuuuuuuuuuubię to!) lub
wymagają większej kreatywności, niż lajki znajomych na Fejsie.
Pomyślałam sobie: „No kurde, skoro już w tym siedzę i śledzę
część rzeczy na bieżąco, to dlaczego nie podzielić się tym z innymi?”
Zatem widzicie ludziska, dzielę się :D
Poza tym szukam swojego miejsca. Długo nie mogłam go znaleźć
po skasowaniu swojego „różowego blogaska” – takie pierdy licealne, które
dotknięta bólem tego świata młodzież lubi rzewnie wylewać do Sieci (wylewałam,
oj wylewałam). Co więcej chcę w sobie wypracować systematyczność, której
baaaaaardzo mi brakuje. No i coś zrobić z tym całym słomianym zapałem. Wyznaję
zasadę, że należy próbować, aż się uda. Zatem próbuję. Razem z Wami. Mój statek
przybija do portu. Witam Was na pokładzie :)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz